Schronisko pod Łabskim Szczytem

Ze schroniska PTSMu „Chata Rumcajsa” ruszyłem około 9 godziny po śniadaniu składającego się z resztek pieczywa. Przed wyruszeniem w górę, trzeba było uzupełnić zapasy. Do sklepu trzeba było iść drogą cały czas w dół i niedaleko, jak powiedział gospodarz. I faktycznie szybko trafiłem na sklep. Uzupełniłem zapasy i zacząłem się wypytywać o drogę na Szrenicę. Chciałem dojść do szlaku bocznymi uliczkami. Jak się okazało, byłem całkiem niedaleko.

Posługując się sugestiami miejscowych i mapą dotarłem bez problemu do miejsca gdzie zaczynał się szlak pod Kamieńczyk, czyli parking ze straganami, na których można było kupić drewnianą maczugę, ciupagę, miecz, łuk albo inne turystyczne pamiątki często robione w Chinach. Było po sezonie i zimno więc mało kto odwiedzał stragany, których tylko kilka było rozstawionych. Od parkingu pod Kamieńczyk wiedzie droga, kiedyś pewnie ładnie brukowana kamieniami. Aktualny stan jest dość kiepski. Nie wygodnie się idzie. Droga rozmyta przez niejeden deszcz. Droga pnie się mocno do góry. Przy wodospadzie jest bar, w którym o dziwo jest małe schronisko. Nazywa się Kamieńczyk tak jak wodospad. Kaskadę wody można podziwiać przez siatki zabezpieczające przed wpadnięciem na dół. Miejsce jakoś nie wprawiło mnie w zachwyt. Po krótkim odpoczynku i napiciu się gorącej herbaty ruszyłem w górę. Zaraz powyżej baru jest brama do Parku Narodowego gdzie trzeba kupić bilet. Cena 5 złoty – nie wiem w sumie za co. Droga na Szrenicę jest wybrukowana trylinką i kamieniami. Idzie się po tym nawet wygodnie. Na początku droga wiecie przez las, więc wiatr mi nie był straszny. Podchodząc pod górę warto obejrzeć się za siebie aby popatrzeć z góry na Szklarską Porębę czy też pasmo z Wysokim Kamieniem. Im wyżej wchodzimy tym lepsza perspektywa. Z lasu wychodzimy na Halę Szrenicką. W połowie drogi między brzegiem lasu a schroniskiem zimny wiatr zaczął nieprzyjemnie chłodzić. Ludzie schodzący z góry byli odziani w kurtki i obwiązani czym tylko mieli pod ręką.  W schronisku był remont baru więc z boku była wybudowana taka nieduża budka, w której można było się zagrzać i zjeść dobrą świeżą drożdżówkę wypieczoną na miejscu. Także można było kupić coś ciepłego na obiad. Trochę ochłonąłem i wyschłem co by mnie nie zawiało. Kiedy ruszyłem dalej na Szrenicę, cieszyłem się, że ubrałem kurkę i polar. Wiatr dawał się we znaki. I tak dotarłem do schroniska na samem Szrenicy.  Duże wielkie kamienne schronisko. Jakoś nie zachwyciło. Pełno było w nim ludzi i harmidru. Szybko z stamtąd uciekłem w dalszą drogę.

Ze Szrenicy droga wiedzie kawałek w dół, a potem prowadzi grzbietem Sudetów. Nie daleko szczytu jest kilka skałek o różnych nazwach miedzy innymi Trzy Świnki. Skąd ich nazwa nie wiem. Ja doszedłem do przełęczy gdzie odbijał szlak do schroniska Pod Łapskim Szczytem. Schronisko położone na północnym zboczu. Otoczone zielonym skarłowaciałym lasem. Powyżej niego więcej kosodrzewiny niż drzew. Schronisko składa się z dwóch budynków. Ja dostałam pokój w największym pokoju, w budynku z kuchnią. Wystarczyło zejść aby coś zjeść. Woda była gorąca. Niestety przy dużej ilości gości szybko się kończy. A w schronisku była wycieczka wiekowych turystów, którzy robili troszkę zamieszania. Obsługa schroniska jest na wysokim poziomie. Jedzenie dobre. Ceny średnie. Nocleg był spokojny. Do pokoju przyszły jeszcze dwie pary. Rozmawiając z nimi dowiedziałem, się jakie są warunki przy Śnieżce (pełno ludzi w schroniskach) oraz jak wygląda schronisko- dom „Orzeł” w Izerskim.

Rankiem zszedłem na dół do Szklarskiej poręby żółtym szlakiem. Spokojne zejście, szeroką drogą. Górna część drogi jest drogą dojazdową do schroniska, więc jest łagodna. Potem szlak odbija w prawo przez las. Gdzie po kilkunastu metrach szerokiej ścieżki znów trafiamy na szeroką drogę. Sudety w tym rejonie są bardzo zielone. Widoki pełne lasów. Warto się tam wybrać.

3 myśli nt. „Schronisko pod Łabskim Szczytem

  1. Justyna

    hej,
    wodospad Kamieńczyka ogląda się od dołu – schodząc ażurowymi stromymi schodami i podchodząc do niego krótkim (100m?) wąwozem (obowiązkowe kaski!) – co miałam okazję uczynić w tym roku 🙂

    z platformy widokowej, zza siatki na górze rzeczywiście nie wygląda atrakcyjnie, ale z dołu całkiem-całkiem 🙂

    Odpowiedz
  2. Jędrzej Autor wpisu

    ja nie widziałem schodków, a zanosiło się na deszcz więc wolałem dojść do schroniska 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *