Šumova

Tereny bardzo reklamowane na stronach o Czech i w przewodnikach, jako tereny zielone i pełne natury. Niestety tak różowo nie jest. Raczej powinienem napisać że tak zielono tam nie jest. 😉
Po kolei. Znaleźliśmy dobrą kwaterę po 250 koron w miejscowości Stachy. Lokalizacja ciut oddalona od granicy ale planowaliśmy kilka tras w różne miejsca wiec nam to nie przeszkadzało. W miejscowości tej jest muzeum straży pożarnej. Nie skorzystaliśmy bo w okolicy muzeum zawsze byliśmy poza godzinami otwarcia.

Pierwsza trasa to mała pętla z Modrawy do Březníka. Najpierw mała przygoda na parkingu. Nie miałem wystarczająco drobny aby zapłacić 70 koron za postój na parkingu. Próbowałem rozmienić banknot i nikt nie miał rozmienić. W końcu znalazł się jeden miły Czech (widać też szedł na szlak) po prostu dał nam 20 koron na parking bo też nie miał jak mi rozmienić. Mili ludzie. Najpierw ruszyliśmy zielonym szlakiem. Na początku wąska ścieżka, która prowadziła pod górę. Potem doszliśmy do leśnej drogi, którą wędrowaliśmy między resztkami drzew. W tym rejonie już wycięto dużo suchych drzew i sadzono nowe. Robotnicy opryskiwali je jakąś chemią. Trasa nie była trudna. Po pokonaniu 1/3 zielonego trasu doszliśmy do rezerwatu bagienka. Tu droga przemieniła się w szeroką ścieżkę, a następnie przez długi fragment szliśmy po podeście. Po drugiej stronie małego rezerwatu znów pojawiła się droga teraz była wysypana ubitym drobnym żwirem. Tu zrobiliśmy sobie przerwę na drugie śniadanie. jakieś 70 metrów od nas pojawił się jelonek, który przypatrywał się nam przez kilka minut. Tak, że spokojnie zrobiłem mu zdjęć kilka. Potem aż do Březníka droga była wyasfaltowana albo wyżwirowana mimo że na niej był zakaz jazdy rowerem.
Sam Březník to malutkie schronisko z izbą pamiątkową na górze. Gdzie są umieszczone różne stare przedmioty. Nic godnego do zobaczenia. Za to z ławek pod schroniskiem można podziwiać piękny kawałek doliny. Widok na okoliczne szczyty Luzny, Velka Makruvka i inne. Trawa była pięknie soczysta. co Dawała widokowi uroku. Dużo zieleni. Dzień słoneczny więc postanowiliśmy zrobić sobie dłuższą przerwę kosztując czeskie piwo i zajadając resztę naszego prowiantu. Potem ruszyliśmy niebieskim szlakiem. Niestety słońce dawało w kość. Asfalt gromadził całe ciepło i czuliśmy się jak na patelni. Po drodze trzeba było uważać, aby uskoczyć na czas przed rowerzystami, którzy cicho rozpędzeni nadjeżdżali z góry. Idąc koło nas zatrzymał się samochodem pracownik schroniska gdzie byliśmy, który sam z siebie zaproponował podwiezienie nas do Modravy. Podziękowaliśmy. Zaskoczeni przychylnością osób. Im bliżej byliśmy Modravy tym więcej spotykaliśmy matek z wózkami, które wybrały się na popołudniowy spacer. Wtedy zrozumieliśmy czemu jest asfalt 😉
Trasa w sam raz na niewymagający wypad. Polecam bardziej wersję rowerową albo dzień kiedy nie jest tak gorąco. Albo proponuje powrót szlakiem zielonym gdzie co prawda jest bardziej „górzysto” ale za to przyjemniej się idzie.

Na start na drugą trasę wybraliśmy miejscowość Kvildę. Tu od początku do końca w stopy grzał nas gorący asfalt. Droga nie jest wymagająca. Z mapy wynikało, że szlak prowadzi cały czas lasem. Niestety w ramach jakiś prac wycięto koło asfaltu trochę drzew tak, że mimo dużych drzew nie dawały za grosz cienia na drogę. Tu doszliśmy do miejsca zwanego Bučina. Jest tam kilka polanek, gdzie można przysiąść i odpocząć. My poszliśmy kilkaset metrów dalej pod samą granice do „chaty” licząc na zimne czeskie piwo. Chata okazała się ekskluzywnym hotelem nazwanym „Pešlova chata”. Ale piwo było zimne i w cale nie było takiej przebitki na nim jak to bywa w Polsce.
Bučina to miejsce po dawnej osadzie. Miejsce jest historyczne o ile dobrze zrozumiałem napisy na tablicach osada była tam już od 17 wieku. Osada związana ze „Złotą ścieżką” – średniowiecznym szlakiem handlowym. Po wojnie osada została zniszczona. Pewnie dlatego, że była na granicy czesko – niemieckiej. Przy hotelu został zachowany fragment umocnień granicznych: drut kolczasty pod prądem, strażnica, umocnienia przeciwczołgowe. Hotel i kaplica zostały odbudowane w latach 90-tych XX wieku.
Po odpoczynku ruszyliśmy szlakiem, czerwonym a potem skręciliśmy na szlak niebieski. Niestety w tym rejonie widzieliśmy tylko cmentarzysko drzew. Wyschnięte kikuty drzew. Co jakiś cas tablica ostrzegawcza na łamiące się drzewa. Smutny widok. Co jakiś czas widać były wycięte drzewa i posadzone nowe drzewka. Niestety mimo prób odradzania się przyrody był to smutny widok.

Obie trasy zajęły nam około 5 godzin z odpoczynkami, po 2-3 godziny. Każda pętla ma około 15 km. Sumaryczna ilość wzniesień na każdej trasie to około 500m. Więc nie jest to „górska wyprawa”

Czechy Šumova: Modrawa – Březníka – Modrawa

Pokaż Czechy Šumova: Modrawa – Březníka – Modrawa na większej mapie

Czechy Šumova: Kvilde – Bučina – Kvilde

Pokaż Czechy Šumova: Kvilde – Bučina – Kvilde na większej mapie

Jedna myśl nt. „Šumova

  1. Anitaplug

    Ostanio dużo czytam blogów, stron a także bywam na forum dyskusyjnym gazety.pl.
    Ta strona mnie bardzo zaciekawiła, dodałam sobie ją do ulubionych. Pozdrawiam Anita 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *